Sunday, June 24, 2007

Wianki 2007

Z latami osiemdziesiątymi łączy mnie tylko to, że wtedy świat miał okazję po raz pierwszy mnie ujrzeć :) Szczerze mówiąc to były dobre lata i wiele dobrego (poza rocznikiem `85 ) świata spotkało :

Ø Solidarność

Ø Pierestrojka

Ø Kostka Rubika

Ø Upowszechnienie technologii CD

Ø odkrycie fullenerów (nie wiem co to jest, ale post się wydaje inteligentniejszy :))

No ale nie oszukujmy się, nie wszystko da się pochwalić. W niektórych dziedzinach życia było dobrze, w niektórych gorzej, a trzecich makabrycznie. Do tych drugich (a nie 3cich!) zaliczam muzykę lat 80tych (fani niech wybaczą). Co prawda parę razy się wprawiłam w ruch, oczywiście naprawdę na krótko. Ale nawet ja muszę przyznać, że atmosfera była niebyle jaka – 200 000 kołyszących się ciał, Wawel, Wisełka, miejsca siedzące naprzeciwko sceny, obok telebim który ciagle reklamował Hiltona za nami => ogólnie super widoczki (i nie Krzysiek, nie mówie o tym psie przed nami! :) )

Ostatni kawałek był dosyć wymowny i optymistyczny – „Forever young” (…) i się zaczęła gwiaździsta część wieczoru. VIVA LA FIREWORKS!

I się siary narobiło… :D

No comments: